Szyk i blask: 7 najsłynniejszych oszustów w historii

Wymyślali oszustwa, mieli wiele pseudonimów, biegle posługiwali się językami, a nawet sprzedawali zabytki narodowe. O najbardziej znanych i pomysłowych oszustach w historii ludzkości – w materiale „MIR 24”.

Wiktor Lustig

Victor Lustig jest uważany za jednego z najbardziej utalentowanych oszustów znanych w historii. Victor był bardzo aktywnym dzieckiem od dzieciństwa i biegle władał kilkoma językami. W młodości handlował oszustwami podczas lotów parowcem między Paryżem a Nowym Jorkiem. Ale drobne przekręty nie interesowały młodego Lustiga. Czuł się, jakby urodził się po więcej. Wkrótce nadarzyła mu się okazja. Europa odbudowywała się po zniszczeniach I wojny światowej, ani rządy, ani ludność nie miały pieniędzy, a potem Lustig przypadkowo natknął się na artykuł w lokalnej gazecie, w którym stwierdzono, że francuski rząd nie ma dość pieniędzy na utrzymanie Wieży Eiffla. To wtedy Lustig wpadł na sprytny plan. Oszust napisał fałszywe poświadczenie, w którym przedstawił się jako zastępca szefa Ministerstwa Poczt i Telegrafów, po czym wysłał oficjalne listy do sześciu dealerów vtorchermet. Spotykając się z nimi w drogim hotelu, w którym się zatrzymał, poinformował ich, że konserwacja wieży jest zagrożona, a rząd zamierza ją zburzyć i sprzedać na złom na prywatnej aukcji. W tym samym czasie Lustig przekonał biznesmenów, aby wszystko trzymali w tajemnicy, aby uniknąć powszechnych niepokojów. Transakcja została pomyślnie zakończona. A kiedy obudzili się niefortunni inwestorzy, Lustig był już w drodze do Wiednia z walizką pełną pieniędzy. André Poisson, któremu Lustig sprzedał prawo do dysponowania wieżą, nie zgłosił się na policję, ponieważ nie chciał wyglądać na głupca. Zdając sobie sprawę, że policja nie ma z nim nic wspólnego, Lustig ponownie przyjechał do Paryża i dokonał dokładnie tego samego oszustwa. Ale tym razem kupujący nie milczał i zgłosił oszusta na policję, więc Lustig musiał uciekać do Ameryki. Po dokonaniu tam kilku przekrętów został złapany i wysłany do więzienia.

Frank Abagnale

Życie tego człowieka stało się podstawą fabuły filmu Złap mnie, jeśli potrafisz, w którym rolę legendarnego oszusta grał Leonardo DiCaprio. W wieku 17 lat Frank Abagnale stał się jednym z najbardziej udanych rabusiów na banki w historii USA. Ze szczególnym talentem i skłonnością do oszustw, Abagnale zaczął fałszować czeki i spieniężać je w całym kraju i poza nim. Przez pięć lat działalności przestępczej jego fałszywe czeki na łączną kwotę 2,5 miliona dolarów były w obiegu w 26 krajach świata. Ojciec amerykańskiego oszusta był wielkim przedsiębiorcą i biznesmenem. I to od niego oszust odziedziczył wiele cech i umiejętności. Nawiasem mówiąc, to ojciec stał się pierwszą ofiarą oszustwa Franka. Uciekinier przed ściganiem karnym, Abagnale wykazał się niesamowitymi umiejętnościami w przebraniu, udając pilota linii lotniczych, profesora socjologii, lekarza i prawnika. Tak więc każdy nowy zawód lub rzemiosło, które opanował Frank, przynosił mu wiele informacji, które następnie umiejętnie wykorzystywał we własnych oszustwach. Został złapany dopiero w 1969 roku, kiedy miał 21 lat. Oszust został skazany na 12 lat więzienia, ale kilka lat później został zwolniony przedwcześnie za zgodę na współpracę z FBI. Abagnale stał się ekspertem w zwalczaniu oszustw bankowych.

Sonia Złota Ręka (Sofya Ivanovna Bluvshtein)

Sofya Ivanovna Bluvshtein, to Sheindla-Sura Leibovna Solomoniak – jedna z najbardziej legendarnych i wstrętnych osobistości rosyjskiego przedrewolucyjnego półświatka, lepiej znana jako „Sonka Złota Ręka”. Nie ma dokładnych informacji o jej biografii, ponieważ starannie je ukrywała. Sophia była wykształconą, oczytaną kobietą. Biegle władała kilkoma językami obcymi i była znakomitą aktorką. Oszust był kilkakrotnie żonaty. Ze swojego ostatniego męża, karciarza i oszusta Michaiła Blyuvshteina, urodziła dwie córki. Sonya Golden Hand dokonała swojej pierwszej kradzieży, gdy była jeszcze nastolatką. Ten zawód tak jej się spodobał, że wybrała go jako pracę swojego życia. Jej kradzieże były eleganckie i doskonałe. Nikt nie mógł podejrzewać zawodowego złodzieja w luksusowej bogatej kobiecie. Sonya Złota Ręka była bardzo zaradną oszustką. Miała swoje własne „koronowe” sztuczki. Tak więc pod specjalnie wyrośniętymi paznokciami ukryła drogocenne kamienie, a biżuterię „na czas” przykleiła do butów na specjalnych obcasach. Do kradzieży sklepowych nosiła specjalną sukienkę-torbę, w której mogła schować całą rolkę materiału. W „sprawie” zwykle wychodziła z małpą. Podczas gdy gospodyni targowała się, zwierzę zręcznie wzięło kamienie i połknęło je, a w domu zostało od nich uwolnione za pomocą lewatywy. Oszusta był sądzony więcej niż raz, ale zawsze udawało jej się wymykać sprawiedliwości. W wieku 34 lat Sonya Złota Ręka została jednak zesłana na Syberię, skąd trzykrotnie próbowała uciec, ale wszystkie jej próby poszły na marne. Pod koniec swojej kadencji Sofya Bluvshtein otrzymała rozkaz dożywotniej osady na Sachalinie.

READ
Horoskop od Pawła Globy: który znak zodiaku jest najszczęśliwszy

Artur Ferguson

Ten szkocki oszust stał się znany po tym, jak udało mu się „sprzedać” narodowe zabytki Anglii. Oszust sprzedał Big Bena za tysiąc funtów i Pałac Buckingham za dwa tysiące funtów amerykańskim turystom. Ponadto Szkot przeszedł do historii, wynajmując Biały Dom w Waszyngtonie bankierowi Texanowi za dwa miliony dolarów. Przekonał bankiera, że ​​rząd amerykański ma pewne trudności finansowe, więc zdecydował się wynająć Biały Dom. Podobno sprzedał pomnik Nelsona na Trafalgar Square naiwnym Amerykanom za sześć tysięcy funtów. W 1925 przeniósł się do USA i zaczął sprzedawać amerykańskie celowniki. Podczas próby sprzedaży Statuy Wolności Ferguson został aresztowany. Następnie, zgodnie z amerykańskim prawem, groziła mu dożywocie. Uratował go jednak jeden fakt. Kiedyś oddał wszystkie swoje pieniądze wdowie z Teksasu, której farma spłonęła. Powiedział jej, że jest księciem Hongkongu. Dzięki tej historii dostał tylko pięć lat w sądzie.

Siergiej Mawrodi

Osobowość Siergieja Mawrodiego, a także jego działalność, wciąż powodują niezwykle niejednoznaczne oceny w społeczeństwie. Sam Mavrodi jest jednak przekonany, że ważna jest tylko skala czynów. ich bezwzględna wartość. „Znak nie ma znaczenia. Minus można łatwo zmienić w plus i na odwrót. Ale zero nigdy się nie zmienia” – powiedział. Firma MMM JSC została założona przez Mavrodi w 1989 roku. Stała się największą piramidą finansową w historii Rosji, z której według różnych szacunków cierpiało od 10 do 15 milionów ludzi. Akcje MMM trafiły do ​​sprzedaży 1 lutego 1994 roku. W ciągu zaledwie sześciu miesięcy osiągnięto bezprecedensowe wyniki: 15 milionów deponentów, nagromadzenie jednej trzeciej budżetu państwa, 127-krotny wzrost cen akcji. Mavrodi zarządzał MMM wyłącznie przez telefon. Jednak sama piramida przetrwała tylko sześć miesięcy. 4 sierpnia Mavrodi został aresztowany pod zarzutem uchylania się od płacenia podatków od dochodów kierowanej przez niego firmy Invest-Consulting. Jak mówi sam Mavrodi, przez cały ten czas musiał działać „w agresywnym środowisku”, bo od razu zaczął mieć problemy z władzami. Mavrodi z więzienia zawiesił działalność MMM i zaczął zbierać podpisy do rejestracji jako kandydat do Dumy Państwowej. Dwa miesiące później został zarejestrowany przez Centralną Komisję Wyborczą, aw październiku został zwolniony z aresztu „z powodu zmiany środka zapobiegawczego”. Po pozbawieniu Siergieja Mawrodiego mandatu zastępcy, wznowiono przeciwko niemu czynności śledcze. W 1998 roku został umieszczony na międzynarodowej liście poszukiwanych. W 2003 został aresztowany w Moskwie. W 2011 roku ogłosił powstanie nowej piramidy finansowej MMM-2011, a po jej zamknięciu z powodu braku pieniędzy zaczął zachęcać inwestorów do przyłączenia się do nowej piramidy MMM-2012.

Zdjęcie: Jurij Maszkow, TASS

Józef Weil

Mało kto wie, że pełnometrażowy film komediowy The Scam, z Robertem Redfordem i Paulem Newmanem, oparty jest na prawdziwych wydarzeniach. A oszust, który dokonał wielkiego oszustwa w prawdziwym życiu, nazywał się Joseph Weil. Już w młodości zarabiał na życie, oszukując słabowidzących rolników, sprzedając im okulary w „złotej” oprawie. Jednak najbardziej znanym oszustwem Wale’a było fałszywe oszustwo bankowe. Oszust dowiedział się, że Munsi National Merchant Bank przenosi się do nowej lokalizacji i postanowił skorzystać z okazji. Wieloryb natychmiast wynajął pusty dom i założył w nim fikcyjny bank, aby zawrzeć jedną transakcję. Zatrudnił zespół oszustów z Chicago, którzy udawali zwykłych mieszkańców banku. W kasie były długie kolejki. Tymczasem asystent Whale’a powiedział multimilionerowi z Chicago, że właściciel banku jest gotów sprzedać mu ziemię za jedną czwartą jej ceny. Jednocześnie musi płacić tylko gotówką. Klient czekał na Wale’a przez godzinę. Kiedy jednak klient spotkał się z bankierem, postanowił odmówić sprzedaży działek, ale w końcu dał się namówić i sprzedał ziemię za prawie pół miliona dolarów. Jedną z ofiar Wale’a był nawet dyktator Benito Mussolini. Oszust przebrany za inżyniera górnictwa zdołał sprzedać Mussoliniemu prawa do budowy bogatych kopalń w Kolorado. Muszę powiedzieć, że przez długi czas pieniądze od Josepha Weila nie pozostały – prowadził bogate życie i kochał kobiety. Zmarł w 1976 roku w wieku 101 lat.

READ
Styl kobiecy według znaków zodiaku

Christopher Rokancourt

Christopher Rockancourt zasłynął jako fałszywy Rockefeller. Twierdził, że jest członkiem rodziny Rockefellerów i bliskim przyjacielem Billa Clintona. Złodziejowi pomagała w jego sztuczkach jego żona, była modelka Playboya Maria Pia Reyes. Pierwszego oszustwa dokonał we Francji. Rokancourt fałszował dokumenty dotyczące nieruchomości, których w rzeczywistości nie posiadał. Na tym oszustwie zarobił 1,4 miliona dolarów. W 1991 roku Rocancourt obrabował sklep jubilerski w Genewie w Szwajcarii za kilkaset tysięcy franków szwajcarskich. W latach 90. podszywając się pod siostrzeńca producenta filmowego Dino de Laurentiis, następnie jako syn Sophii Loren, a następnie jako brat Dodiego al-Fayeda, oszust wcierał się w zaufanie samotnych bogatych kobiet, uwodził je i rabował . Wkrótce Rokancourt zdał sobie sprawę, że o wiele bardziej przydatne było dla niego bycie krewnym Rockefellera, zwłaszcza że jego prawdziwe imię było z nim zgodne. Na nowym obrazie oszust prowadził luksusowe życie. Jego przyjaciółmi byli Mickey Rourke i Jean-Claude Van Damme, którym Rokancourt obiecał 40 milionów dolarów na nakręcenie nowego filmu. Jednak gwiazdy filmowe były tylko przykrywką dla oszusta. Wykorzystując swoją pozycję, brał pieniądze od biznesmenów na inwestycje. W 2001 roku Rokancourt został aresztowany wraz z żoną. A w 2002 roku został wydany do Stanów Zjednoczonych. Rokancourt przyznał się do 3 z 11 zarzutów. Przyznał, że oszukał bogatych obywateli na 40 milionów dolarów.

Niesamowitą rzeczą jest talent. Ktoś wirtuoz haftuje krzyżem, ktoś śpiewa najgłośniej. Ale bohaterki naszego artykułu najlepiej potrafiły oszukać łatwowiernych obywateli.

1. Sonya Złote Pióro

Sheindlya-Sura Leibovna Solomoniak, tak brzmi prawdziwe nazwisko słynnego zbrodniarza, urodziła się w 1846 r. w województwie warszawskim. Ojciec dziewczynki, drobny kupiec, był kiepskim wzorem do naśladowania. Wśród jego partnerów biznesowych byli fałszerze, przemytnicy, a nawet zwykli złodzieje. Nic dziwnego, że Sheindl od najmłodszych lat zaczęła szukać łatwych sposobów na wzbogacenie się.
W młodości dziewczyna hodowała łatwowiernych fanów pieniędzmi, po czym legalni mężowie zastąpili wielbicieli. Nawiasem mówiąc, Sheindla rozpoczęła karierę jako przestępczyni po zerwaniu ze swoim pierwszym mężem, sklepikarzem Rosenbadem. Dziewczyna uciekła od męża, zabierając nowo narodzoną córkę i wszystkie pieniądze z kasy jego sklepu. Potem Sheindla zmieniła swoje egzotyczne imię na bardziej znajome rosyjskie ucho. Urodziła się Sofia Iwanowna, ona jest Sonią Złotą Ręką.
Początkowo złodziejka specjalizowała się w pociągach – zaczynając od wagonów trzeciej klasy, szybko dotarła do mieszkańców elitarnych przedziałów. Dobrze wychowana, inteligentna młoda dama oczarowała swoich współtowarzyszy podróży, a następnie dodając do napoju środki nasenne, obrabowała ich do żywego.

Ale takie prymitywne metody zysku nie leżały w jej naturze. Im więcej Sonya gromadziła doświadczenia złodziei, tym bardziej wyrafinowane stawały się jej plany wyłudzania pieniędzy od ludności.
Kradła artystycznie, pięknie. Jednocześnie oszustka niezwykle odpowiedzialnie podchodziła do każdego swojego przedsięwzięcia, nie pozwalając, by absurdalny wypadek zniszczył stworzoną przez człowieka harmonię.

Sonia nazwała jeden z najbardziej oryginalnych „autorskich” schematów kradzieży „Guten morgen”. Wcześnie rano, w godzinach przedświtu, kiedy sen gości jest szczególnie mocny, do pokoju hotelowego weszła elegancko ubrana dama. Jeśli właściciel pokoju się nie obudził, pani po prostu zabrała wszystko, co było pod ręką. Jeśli ofiara się obudziła, dziewczyna udawała, że ​​pomyliła pokoje i była bardzo przerażona, gdy zauważyła obcego w „swoim” łóżku.
Złodzieja złapano po raz pierwszy w 1880 roku. Jednak rok później uciekła z więzienia, oczarowana swoim naczelnikiem. Nastąpił szereg procesów. „Ukradł, wypił, poszedł do więzienia” trwało prawie 20 lat.
W 1898 r., po zakończeniu ostatniej kadencji, Sonia pozostała w osadzie w pobliżu miejsca przetrzymywania w Primorye. Mówią, że przed śmiercią kobieta próbowała uciec z tej zimnej krainy. Niestety zdrowie nie pozwoliło. Zofia Iwanowna zmarła w 1902 roku.

READ
16 wynalazków 2050: pomysły, których wszyscy na pewno będziemy potrzebować

2. Cassie Chadwick

W biografii jednej z najbardziej utytułowanych oszustów XIX wieku, z domu Elizabeth Bigley, jest sporo białych plam. Mówią, że zrealizowała swoją pierwszą „umowę” w latach 1870. XIX wieku: czternastoletnia dziewczyna przybyła do miasta Woodstock, gdzie otworzyła konto bankowe, przedstawiając wątpliwy dokument spadkowy po swoim wujku z Wielkiej Brytanii.
Następnie Liz poszła na zakupy, rozdając sprzedawcom niezabezpieczone czeki. Następnie oszust został szybko zatrzymany. Ale wciąż udało jej się uniknąć kary więzienia – młoda dama została szybko zwolniona, albo ze względu na swój młody wiek, albo z powodu dobrze rozegranego szaleństwa.
Kolejnym szczeblem na jej drabinie kariery była rola wróżki i wróżki. Elżbieta przenosiła się z miasta do miasta, zmieniając nazwiska, mężów i okradając łatwowiernych Amerykanów.
W 1891 Liz zmieniła role: pod imieniem Cassie Hoover, „szlachetna wdowa”, otworzyła burdel w Cleveland, który przedstawiła jako szanowany pensjonat dla kobiet. W tym samym czasie Elżbieta poznała swojego kolejnego męża, bogatego wdowca Leroya Chadwicka, który „otworzył oczy” ukochanej na to, co robili mieszkańcy jej „pensjonatu” i szlachetnie uratował zniechęconą pannę młodą od wstydu.
Później pod nazwiskiem Cassie Chadwick dziewczyna dokonała największego oszustwa w swoim życiu.
W 1897 r. podczas podróży do Nowego Jorku pani Chadwick poprosiła przyjaciela męża (który według niektórych źródeł był pracownikiem banku), aby towarzyszył jej podczas wizyty u znajomego. Cassie zaprowadziła oszołomionego towarzysza do rezydencji stalowego magnata Andrew Carnegiego i udała, że ​​wchodzi do domu.
Kilka minut później wróciła, trzymając rachunek na 2 miliony dolarów podpisany przez samego Carnegie. W odpowiedzi na pytania Cassie przyznała, że ​​tak naprawdę jest nieślubną córką przedsiębiorcy.

Schemat zadziałał idealnie. W świecie bankowym szybko rozeszła się wieść, że spadkobierczyni wielomilionowej fortuny mieszka w Nowym Jorku. Nikt jednak nie odważył się zweryfikować tych informacji – bankierzy wcale nie chcieli zepsuć relacji z wpływowym biznesmenem.
Przez następne 8 lat Cassie kąpała się w luksusie. Banki jeden po drugim udzielały jej gigantycznych pożyczek, nie wątpiąc wcale w wypłacalność klienta. Dopiero w 1904 roku, kiedy jeden z wierzycieli postanowił mimo wszystko sprawdzić, jak wyglądały sprawy finansowe pożyczkobiorcy, oszustwo zostało ujawnione. Carnegie nie widział w jego oczach żadnej „córki”.
W 1905 oszust został skazany na 14 lat więzienia. To prawda, że ​​dwa lata później pięćdziesięcioletnia pani Chadwick zmarła w ścianach swojej celi.

3. Księżniczka Karabu

Wiosną 1817 roku na ulicach brytyjskiego miasta Almonsbury pojawiła się dziwnie wyglądająca dziewczyna: śniada skóra, ciemne oczy i turban z czarnego wełnianego szala na głowie. Nieznajomy nie miał dokumentów. Nie znała ani słowa po angielsku, ale sama mówiła dziwacznym, nieznanym dialektem.
Pojawienie się tajemniczego podróżnika wprawiło mieszkańców miasta w zastój. Zgodnie z ówczesnymi prawami włóczęgostwo było karane niezwykle surowo. Dziewczynkę należało wysłać do więzienia lub do przytułku, ale stróże prawa nie odważyli się tak okrutnie potraktować biedaczki.
Magistrat powiatowy Samuel Worall po naradzie z żoną postanowił na razie nie podejmować drastycznych kroków wobec tajemniczego nieznajomego: gość został osiedlony w domu sędziego.
Tutaj sprawy stały się interesujące. Dziewczyna zadziwiła wyobraźnię domowników egzotycznymi zwyczajami – odmówiła spania w łóżku, odrzuciła alkohol i cały czas modliła się do nieznanego boga. Jedyne, co pani Worall udało się ustalić, to imię nieznajomej (a może nazwa okolicy, z której pochodzi) – Caraboo.

“Język” karabao
Tymczasem dom sędziego zamienił się w prawdziwe muzeum. Naukowcy i podróżnicy z całego zamglonego Albionu pospieszyli, by spojrzeć na cudowną dziewczynę.
Pewnego razu do Woralls przyjechał portugalski marynarz. Potrafił „przetłumaczyć” historię nieznajomego. Okazało się, że piękność, mówiąca rzadką mieszanką dialektów charakterystycznych dla wybrzeża Sumatry, została porwana z pałacu ojca przez piratów: Karaba okazała się prawdziwą księżniczką.
Niestety „panowanie” zagranicznego gościa na brytyjskiej ziemi nie trwało długo. Pewna pani Neal zauważyła portret młodej damy w „Bristol Journal” i zidentyfikowała w nim swoją lokatorkę Mary Baker-Willcox.
Na szczęście dla oszustki jej dobroczyńcy nie nalegali na ściganie. Worallowie przydzielili „księżniczce” dwie szacowne damy i umieścili je na statku płynącym do Ameryki.
Kilka lat później Mary wróciła jednak do Anglii, gdzie próbowała zarobić na wizerunku tajemniczego Karabou. Kiedy oszust zdał sobie sprawę, że jej „księżniczka” w końcu wyszła z mody, osiedliła się w Wielkiej Brytanii i zaczęła dostarczać pijawki do szpitala w Bristolu.

READ
8 rzeczy, których nie powinieneś kupować z drugiej ręki

4. Księżniczka Tarakanowa

W latach 70. XVIII wieku znikąd pojawiła się w Paryżu młoda dama, nazywając siebie rosyjską księżniczką, czerkieską księżniczką, sułtanką i Bóg wie kto jeszcze. Nieznajoma od razu zrobiła plusk w paryskim „świecie”: atrakcyjna, wykształcona, nie pozostawiła ani jednej szansy tym, którzy chcieliby wątpić w jej szlachetne pochodzenie.
Jak wymagały okoliczności, piękno żyło w wielkim stylu. Z entuzjazmem roztrwoniła kredyty bankowe zabezpieczone spadkiem po perskim wujku i stolicę wielu jej kochanków.
Szybko jednak okazało się, że tajemniczej księżniczce zależy nie tylko na łatwych pieniądzach.
Pomysł, by spróbować swoich sił w roli prawowitego spadkobiercy rosyjskiego tronu, córki Elżbiety Pietrowna i jej tajemniczego męża Aleksieja Razumowskiego, prawdopodobnie wyszedł od „księżniczki” nie przez przypadek. W Paryżu dziewczyna poznała polskiego szlachcica Michaiła Domańskiego, zagorzałego konfederata – zwolennika obalenia władzy prorosyjskiego władcy Polski, ulubieńca Katarzyny II Stanisława Poniatowskiego.
Ponieważ aby usunąć Poniatowskiego z tronu polskiego, trzeba było pozbyć się Katarzyny, konfederaci postanowili sprowokować zamach stanu w Rosji. Na szczęście znany Emelyan Pugaczow przygotował już grunt pod rewolucyjne nastroje.

Zanim plotki o zamiarach ambitnej piękności i jej współpracowników dotarły do ​​Katarzyny II, Wersal patronował oszustowi z mocą i siłą. W ślad za Francuzami zasadność roszczeń „dziedziczki” była gotowa uznać Brytyjczyków i Włochów. Ale wtedy do gry wkroczył współpracownik Katarzyny, hrabia Aleksiej Orłow.
Z rozkazu cesarzowej Orłow udawał, że całym sercem wierzy „dziedziczce”, a nawet podał księżniczce rękę i serce. Zgodziła się z radością. Postanowili zagrać wesele na „cząstce swojej ojczyzny” – na rosyjskim statku.
Oczywiście, gdy tylko Tarakanova weszła na pokład statku, została natychmiast wrzucona do ładowni. Potem było więzienie, przesłuchania w „historycznej ojczyźnie”. Jednak Katarzyna nie musiała zabijać oszusta ani wysyłać jej na wygnanie. Podróż morska znacznie nadszarpnęła zdrowie „księżniczki”. Zmarła po kilku miesiącach aresztowania w Twierdzy Piotra i Pawła.

5. Anna Laminit

Na przełomie XV-XVI wieku. w niemieckim Augsburgu przy ulicy św. Anny działał schronisko dla kobiet, w którym mieszkały beginki, zwolenniczki popularnego w tamtych latach ruchu religijnego i świeckiego.
W 1497 r. w murach schroniska pojawił się nowy. Siedemnastoletnia dziewczynka była siostrą Matki Najświętszej Panny, szczególnie czczonej przez członków wspólnoty augsburskiej. Nazywała się Anna Laminite.
Mówią, że do tego czasu Anna miała już okazję stanąć pod pręgierzem za złe zachowanie. Ale kiedy znalazła się w towarzystwie pobożnych pań, Anna szybko zorientowała się, co jest, i zaczęła rozwijać wizerunek „świętego”. Najpierw były wizje, napady jasnowidzenia i spotkania z niebiańskimi aniołami. Następnie Laminit stwierdziła, że ​​złożyła ślubowanie postu, którego przestrzegała od prawie 14 lat.
Tłumy pielgrzymów gnały do ​​Augsburga, chcąc osobiście porozumieć się ze świętym. Wśród nich byli sławni ludzie – cesarz Cesarstwa Rzymskiego Maksymilian, jego druga żona Bianca Maria Sforza. Wpadł nawet sam Marcin Luter.
Oczywiście Anna udawała prorokinię bynajmniej nie ze względu na zainteresowania sportowe. Parafianie hojnie dziękowali świętej, a także przekazali dary na świątynię. Wszystkie te pieniądze wpadły do ​​kieszeni przedsiębiorczej beginki.
Na szczęście nie wszyscy wierzyli w świętość ochwatu. Kiedyś siostra cesarza rzymskiego Kunigunde z Austrii zaprosiła do niej głodną kobietę – do klasztoru Puttrich. Wtedy zauważono prorokini – okazało się, że nie tylko je i pije, ale jak przystało na zwykłych śmiertelników, nawet wypróżnia się.
Po ujawnieniu Anna wróciła do rodzinnego Augsburga, gdzie ponownie próbowała zagrać kartą „głodującego świętego”, ale Kunigunda szybko zareagowała – po prostu wysłała oszusta z miasta.

Wkrótce Laminite został aresztowany. Okazało się, że oprócz świętokradztwa na jej sumieniu było wiele innych grzechów – oszukała pieniądze od swojego byłego męża, a nawet była zamieszana w porwanie dziecka.
Kobieta została stracona „w sposób humanitarny”. Zamiast zgodnie z oczekiwaniami spalić ją na stosie, oszusta włożono do worka i trzymano pod wodą, aż się zakrztusiła.

READ
Jak ubierają się żony rosyjskich oligarchów

6. Joanna de la Motte

Hrabina de la Motte zasłynęła dzięki słynnej „Skrzyni na Naszyjnik Królowej”, która zrobiła okrutny żart francuskiej monarchii.
Po śmierci Ludwika XV paryscy jubilerzy Bemer i Bassange pozostawili po sobie diamentowy naszyjnik wykonany dla ulubienicy króla Madame Dubarry. Koszt biżuterii wyniósł około 2 milionów liwrów – kosmiczna kwota jak na tamte czasy.
Ludwik XVI i jego żona Maria Antonina odmówili odkupienia klejnotu – albo w skarbcu nie było darmowych pieniędzy, albo królowa nie chciała nosić diamentów przeznaczonych dla innej kobiety.
Wkrótce jednak oficjalne stanowisko Wersalu uległo zmianie. Bliska przyjaciółka królowej, hrabina de la Motte, namówiła dostojną damę, by w tajemnicy przed mężem kupiła naszyjnik. Transakcję wykonał kardynał Louis de Rogan – część należności zapłacił gotówką, część – pożyczonymi listami podpisanymi przez królową.
Gdy jednak nadszedł pierwszy termin płatności, jubilerzy odkryli, że podpis na listach został sfałszowany. Okazało się, że Maria Antonina nie wiedziała o swojej „dziewczynie” ani o kupnie naszyjnika.

De la Motte oszukał nie tylko jubilerów, ale także nieszczęsnego kardynała, który chciał zaskarbić sobie łaskę swojej kochanki – hrabina zaaranżowała mu spotkanie z królową w parku wersalskim, w którym rolę Marii Antoniny wcielił się modniarka Nicole Leger.
Oczywiście, kiedy oszustwo zostało ujawnione, Ludwik XVI był wściekły. Jeanne została wychłostana, napiętnowana i wysłana do więzienia Salpêtrière dla prostytutek. Ale oszustce udało się uciec – wyjechała do Wielkiej Brytanii, gdzie opublikowała książkę poświęconą życiu i zwyczajom mieszkańców Wersalu. Mówią, że ta praca miała ogromny wpływ na ruch rewolucyjny w kraju.

7. Doris Payne

Najsłynniejsza złodziejka diamentów XX wieku, Doris Payne, urodziła się w biednej górniczej wiosce w Zachodniej Wirginii. Po ukończeniu szkoły dostała pracę jako pielęgniarka w domu opieki – pod koniec lat 40-tych. czarna dziewczyna nie mogła znaleźć innej pracy.
Już w młodości Doris polowała na drobne kradzieże – ściągała z półek ubrania, bieliznę, zabawki. Widząc, jak łatwo czasem odwrócić uwagę sprzedawcy, dziewczyna zdecydowała się na swoją pierwszą poważną kradzież.
Było to już po zniesieniu segregacji rasowej, pod koniec lat 60. Panna Payne ubrała się starannie i poszła do jednego ze sklepów jubilerskich w Pittsburghu. Udając pannę młodą miejscowego bogacza, Doris zaczęła przymierzać większe brylanty, jednocześnie opowiadając historie o tym, jak jej narzeczony brał ślub, jak musiała namówić rodziców do ślubu… Oczywiście następnego dnia jeden pierścionek zaginął u jubilera.
Wkrótce Doris włączyła kradzież: nigdy nikomu nie groziła, nie nosiła broni. Pod postacią zamożnej damy – córki, żony, panny młodej, siostry jakiejś sławnej osoby – Payne odwiedzał sklepy jubilerskie i po sproszkowaniu mózgów sprzedawców kolejną bajką wyszedł stamtąd z diamentami w kieszeni.
Wkrótce ambicje popchnęły Doris do wypróbowania siły jubilerów Europy. Okazało się, że kradzież w Starym Świecie jest jeszcze łatwiejsza niż w domu. Europejczycy byli znacznie bardziej tolerancyjni dla jej koloru skóry.
W końcu w 1984 roku amerykańskiej policji udało się zidentyfikować złodzieja. Strażnicy udali się prosto do domu Doris i po wejściu nie mogli uwierzyć własnym oczom. Kobieta, która ukradła biżuterię wartą setki tysięcy dolarów, żyła na skraju ubóstwa.
Część dochodów przeznaczyła na leczenie chorej na raka matki oraz rehabilitację syna, narkomana. Resztę przekazała jako datki na szpital onkologiczny i na potrzeby miejscowego kościoła.
Od tego czasu Doris regularnie była przedmiotem dochodzenia i regularnie wychodziła lub wysiadała na krótki czas. Prawnicy kobiety przypomnieli ławie przysięgłych trudne dzieciństwo oskarżonej i jej działalność charytatywną.
Niemniej jednak po kolejnym procesie dla oskarżycieli stało się jasne, że dopóki Doris jest wolna, nie przestanie kraść. W 2015 roku 84-letni przestępca został jednak skazany na 5 lat więzienia.

Co sądzicie o takich osobach? Podziel się swoją opinią w komentarzach!

Podobał Ci się artykuł? Subskrybuj kanał, aby być na bieżąco z najciekawszymi materiałami

Rating
( No ratings yet )
Like this post? Please share to your friends:
Leave a Reply

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!: