Dziewczynce zaproponowano wybór dziecka do adopcji. Jej odpowiedź zaskoczyła kierownika sierocińca

„Cześć, czy to jest biuro zaginionego i odnalezionego?” – zapytał dziecinny głos.
– Tak kochanie. Zgubiłeś coś?
– Straciłem matkę. Ona przypadkiem nie jest z tobą?
– Powiedz mi proszę, jaka jest twoja matka?
Jest bardzo piękna i miła! I kocha też koty.
Mamy dla Ciebie dobrą wiadomość! Jeszcze wczoraj znaleźliśmy jedną matkę, prawdopodobnie twoją. Skąd dzwonisz?
– Z Domu Dziecka nr 3.
„Dobrze, wkrótce wyślemy twoją matkę do twojego sierocińca. Czekać.

I tak weszła do pokoju, najpiękniejsza i najmilsza, aw jej ramionach mruczał prawdziwy żywy kot.
– Matka! mała wrzasnęła radośnie i rzuciła się w jej stronę. Przytulił ją z taką siłą, że zaparło jej dech. – Moja mamusia.

. Artemka obudził się z własnego krzyku. Miał takie sny prawie co noc. Sięgnął pod poduszkę i wyciągnął fotografię dziewczynki. Znalazł to zdjęcie rok temu, spacerując po ulicy. Teraz ostrożnie trzymał go pod poduszką. Był pewien, że to jego matka. W ciemności Artem długo wpatrywał się w jej czułą twarz i niepostrzeżenie zasnął.

Rano szefowa sierocińca Angelina Iwanowna tradycyjnie chodziła z wychowankami po pokojach, aby życzyć wszystkim dobrego poranka i pogłaskać każde dziecko. Na podłodze przy łóżku Artema zauważyła fotografię, która w nocy wypadła mu z rąk. Angelina Iwanowna podniosła zdjęcie i zapytała chłopca:

— Artemushka, skąd wzięłaś to zdjęcie?
— Znalazłem go na ulicy.
– A kto to jest?
„To moja mama” – uśmiechnął się dzieciak i dodał – „jest najpiękniejsza i najmilsza, a także kocha koty”.

Pomyślał kierownik. Faktem jest, że natychmiast rozpoznała dziewczynę na zdjęciu. Po raz pierwszy trafiła do sierocińca w zeszłym roku z przyjaciółmi-wolontariuszami. Prawdopodobnie wtedy zgubiła tutaj zdjęcie. Od tego czasu ta dziewczyna dołożyła wielu starań, aby uzyskać zgodę na adopcję dziecka. Ale według biurokratów miała poważną wadę: nie była mężatką.
– Cóż – powiedziała Angelina Iwanowna – jeśli jest twoją matką, to radykalnie zmienia sprawę .

Wchodząc do jej biura, kierownik usiadł przy stole i czekał. Jakieś pół godziny później rozległo się nieśmiałe pukanie do drzwi:
– Czy mogę cię zobaczyć, Angelino Iwanowna? – Ta sama dziewczyna ze zdjęciem zajrzała do biura.
– Tak, oczywiście, wejdź, Alinochka.

READ
Jakie kobiety przyciągają mężczyzn

Dziewczyna weszła do biura i postawiła przed kierownikiem pulchną teczkę z dokumentami.
„Tutaj”, powiedziała, „w końcu wszystko zebrałam w całość.
– W porządku, Alinochko. Muszę ci zadać jeszcze kilka pytań. Tak ma być, rozumiesz. Czy zdajesz sobie sprawę, jaka odpowiedzialność spoczywa teraz na Tobie? W końcu dziecko jest na całe życie.
„Wszystko rozumiem”, Alina natychmiast wypuściła powietrze. – Widzisz, po prostu nie mogę żyć w spokoju, wiedząc, że ktoś naprawdę tego potrzebuje, ale nie jesteśmy razem.
– Dobrze – zgodził się kierownik. – Kiedy chcesz zobaczyć dzieci?
— Nie będę oglądać, Angelino Iwanowna. Wezmę pierwsze dziecko, które przyprowadzisz – powiedziała Alina, pewnie patrząc menedżerowi w oczy.

Angelina Iwanowna była bardzo zaskoczona.
„Chcę, żeby wszystko działo się jak prawdziwi rodzice” – zaczęła tłumaczyć z podnieceniem Alina – „w końcu matki nie wybierają swojego dziecka… Nie wiedzą, jak się urodzi… piękne czy brzydkie, zdrowe czy chory . I też chcę być prawdziwą matką.
„Wiesz, Alino, po raz pierwszy widzę takiego przybranego rodzica” – uśmiechnęła się Angelina Iwanowna. Ale już wiem, czyją matką zostaniesz. Nazywa się Artem, ma 5 lat, w szpitalu zostawiła go własna matka. Mogę go teraz przyprowadzić, jeśli jesteś gotowy.
— Tak, jestem gotowa, pokaż mi mojego syna.

Kierownik wyszedł i wkrótce wrócił, prowadząc za rękę małego chłopca.
“Artyomko”, zaczęła Angelina Iwanowna, “spotkajcie mnie, to jest. ”
– Matka! – wykrzyknął Artem, podbiegł do Aliny i przywarł do niej tak, że zabrakło jej tchu. – Moja mamusia!

Alina pogładziła jego potargane włosy i szepnęła:
– Mój synu, synu . jestem teraz z tobą .

Podniosła oczy na kierownika i zapytała:

– Kiedy mogę odebrać syna?
– Zwykle rodzice i dzieci stopniowo się do siebie przyzwyczajają. Najpierw komunikują się tutaj, a potem biorą to na weekend, a jeśli wszystko jest w porządku, biorą to na dobre.
– Zaraz zabiorę Artema – powiedziała stanowczo Alina.
– No cóż – kierownik machnęła ręką – jutro jeszcze weekend. A w poniedziałek przyjdziesz, a my wystawimy wszystkie dokumenty.

Artem promieniał szczęściem. Trzymał matkę za rękę i bał się puścić ją nawet na sekundę. Pielęgniarki krzątały się, zbierając rzeczy, podchodzili pożegnani wychowawcy, w których oczach pojawiły się łzy.

READ
Najmodniejsze kobiety według znaku zodiaku

– Cóż, Artemushka, bądź zdrowy! Przyjdź i odwiedź nas – pożegnała się z nim Angelina Iwanowna.
– Do widzenia, będę tam! Artem odpowiedział. I za chwilę ona i jej matka znalazły się na ulicy zalanej słońcem.

Kiedy wyprowadzili się z sierocińca, dziecko w końcu postanowiło zadać matce ważne pytanie:
– Mamo. lubisz koty?
– Miłość! Mamy ich dwoje w domu – zaśmiała się Alina, ściskając w dłoni maleńką dłoń.
Artem uśmiechnął się radośnie i podskakując w górę iw dół pospieszył za matką.

Angelina Iwanowna wyjrzała przez okno po wyjściu Aliny i Artemki. A kiedy zniknęli, za najbliższym rogiem usiadła przy biurku, podniosła słuchawkę i wybrała numer:
„Cześć, czy to jest Niebiańskie Biuro?” Zaakceptuj zgłoszenie. Imię i nazwisko klienta: Alina Smirnova. Kategoria zasługi: najwyższa – dała szczęście dziecku . Wyślij wszystko, co jest konieczne w takich przypadkach: wielkie szczęście, wzajemna miłość, powodzenia we wszystkim . I oczywiście idealnego mężczyzny, jeszcze nie jest żonaty. Tak, rozumiem, że brakuje, ale Ty rozumiesz, że to wyjątkowy przypadek. I nie zapomnij o niekończącym się przepływie gotówki, bo dziecko powinno dobrze się odżywiać… Czy już wszystko zostało wysłane? Dziękuję Ci!

Światło słoneczne wlewało się przez zielone liście drzew na dziedzińcu sierocińca, na placach zabaw słychać było głosy dzieci. Kierownik odłożył słuchawkę i podszedł do otwartego okna. Kiedy tylko było to możliwe, uwielbiała stać i patrzeć na swoje dzieci, rozpościerając za plecami ogromne śnieżnobiałe skrzydła .

dziecko-na-usynovlenie

„Cześć, czy to jest biuro zaginionego i odnalezionego?” – zapytał dziecinny głos.
– Tak kochanie. Zgubiłeś coś?
– Straciłem matkę. Ona przypadkiem nie jest z tobą?
– Powiedz mi proszę, jaka jest twoja matka?
Jest bardzo piękna i miła! I kocha też koty.
Mamy dla Ciebie dobrą wiadomość! Jeszcze wczoraj znaleźliśmy jedną matkę, prawdopodobnie twoją. Skąd dzwonisz?
– Z Domu Dziecka nr 3.
„Dobrze, wkrótce wyślemy twoją matkę do twojego sierocińca. Czekać.

I tak weszła do pokoju, najpiękniejsza i najmilsza, aw jej ramionach mruczał prawdziwy żywy kot.
– Matka! mała wrzasnęła radośnie i rzuciła się w jej stronę. Przytulił ją z taką siłą, że zaparło jej dech. – Moja mamusia.

READ
Szczęśliwe znaleziska, które przynoszą szczęście

. Artemka obudził się z własnego krzyku. Miał takie sny prawie co noc. Sięgnął pod poduszkę i wyciągnął fotografię dziewczynki. Znalazł to zdjęcie rok temu, spacerując po ulicy. Teraz ostrożnie trzymał go pod poduszką. Był pewien, że to jego matka. W ciemności Artem długo wpatrywał się w jej czułą twarz i niepostrzeżenie zasnął.

Rano szefowa sierocińca Angelina Iwanowna tradycyjnie chodziła z wychowankami po pokojach, aby życzyć wszystkim dobrego poranka i pogłaskać każde dziecko. Na podłodze przy łóżku Artema zauważyła fotografię, która w nocy wypadła mu z rąk. Angelina Iwanowna podniosła zdjęcie i zapytała chłopca:

— Artemushka, skąd wzięłaś to zdjęcie?
— Znalazłem go na ulicy.
– A kto to jest?
„To moja mama” – uśmiechnął się dzieciak i dodał – „jest najpiękniejsza i najmilsza, a także kocha koty”.

Pomyślał kierownik. Faktem jest, że natychmiast rozpoznała dziewczynę na zdjęciu. Po raz pierwszy trafiła do sierocińca w zeszłym roku z przyjaciółmi-wolontariuszami. Prawdopodobnie wtedy zgubiła tutaj zdjęcie. Od tego czasu ta dziewczyna dołożyła wielu starań, aby uzyskać zgodę na adopcję dziecka. Ale według biurokratów miała poważną wadę: nie była mężatką.
„Cóż”, powiedziała Angelina Iwanowna, „jeśli jest twoją matką, to radykalnie zmienia sytuację.

Wchodząc do jej biura, kierownik usiadł przy stole i czekał. Jakieś pół godziny później rozległo się nieśmiałe pukanie do drzwi:
– Czy mogę cię zobaczyć, Angelino Iwanowna? – Ta sama dziewczyna ze zdjęciem zajrzała do biura.
– Tak, oczywiście, wejdź, Alinochka.

Dziewczyna weszła do biura i postawiła przed kierownikiem pulchną teczkę z dokumentami.
„Tutaj”, powiedziała, „w końcu wszystko zebrałam w całość.
– W porządku, Alinochko. Muszę ci zadać jeszcze kilka pytań. Tak ma być, rozumiesz. Czy zdajesz sobie sprawę, jaka odpowiedzialność spoczywa teraz na Tobie? W końcu dziecko jest na całe życie.
„Wszystko rozumiem”, Alina natychmiast wypuściła powietrze. – Widzisz, po prostu nie mogę żyć w spokoju, wiedząc, że ktoś naprawdę tego potrzebuje, ale nie jesteśmy razem.
– Dobrze – zgodził się kierownik. – Kiedy chcesz zobaczyć dzieci?
— Nie będę oglądać, Angelino Iwanowna. Wezmę pierwsze dziecko, które przyprowadzisz – powiedziała Alina, pewnie patrząc menedżerowi w oczy.

READ
10 trafnych decyzji dla kobiety po 35 roku życia z własnego doświadczenia

Angelina Iwanowna była bardzo zaskoczona.
„Chcę, żeby wszystko działo się jak prawdziwi rodzice” – zaczęła tłumaczyć z podnieceniem Alina – „w końcu matki nie wybierają swojego dziecka… Nie wiedzą, jak się urodzi… piękne czy brzydkie, zdrowe czy chory . I też chcę być prawdziwą matką.
„Wiesz, Alino, po raz pierwszy widzę takiego przybranego rodzica” – uśmiechnęła się Angelina Iwanowna. Ale już wiem, czyją matką zostaniesz. Nazywa się Artem, ma 5 lat, w szpitalu zostawiła go własna matka. Mogę go teraz przyprowadzić, jeśli jesteś gotowy.
— Tak, jestem gotowa, pokaż mi mojego syna.

Kierownik wyszedł i wkrótce wrócił, prowadząc za rękę małego chłopca.
“Artyomko”, zaczęła Angelina Iwanowna, “spotkajcie mnie, to jest. ”
– Matka! – wykrzyknął Artem, podbiegł do Aliny i przywarł do niej tak, że zabrakło jej tchu. – Moja mamusia!

Alina pogładziła jego potargane włosy i szepnęła:
– Mój synu, synu . jestem teraz z tobą .

Podniosła oczy na kierownika i zapytała:
– Kiedy mogę odebrać syna?
– Zwykle rodzice i dzieci stopniowo się do siebie przyzwyczajają. Najpierw komunikują się tutaj, a potem biorą to na weekend, a jeśli wszystko jest w porządku, biorą to na dobre.
– Zaraz zabiorę Artema – powiedziała stanowczo Alina.
– No cóż – kierownik machnęła ręką – jutro jeszcze weekend. A w poniedziałek przyjdziesz, a my wystawimy wszystkie dokumenty.

Artem promieniał szczęściem. Trzymał matkę za rękę i bał się puścić ją nawet na sekundę. Pielęgniarki krzątały się, zbierając rzeczy, podchodzili pożegnani wychowawcy, w których oczach pojawiły się łzy.

– Cóż, Artemushka, bądź zdrowy! Przyjdź i odwiedź nas – pożegnała się z nim Angelina Iwanowna.
– Do widzenia, będę tam! Artem odpowiedział. I za chwilę ona i jej matka znalazły się na ulicy zalanej słońcem.

Kiedy wyprowadzili się z sierocińca, dziecko w końcu postanowiło zadać matce ważne pytanie:
– Mamo. lubisz koty?
– Miłość! Mamy ich dwoje w domu – zaśmiała się Alina, ściskając w dłoni maleńką dłoń.
Artem uśmiechnął się radośnie i podskakując w górę iw dół pospieszył za matką.

Angelina Iwanowna wyjrzała przez okno po wyjściu Aliny i Artemki. A kiedy zniknęli, za najbliższym rogiem usiadła przy biurku, podniosła słuchawkę i wybrała numer:
„Cześć, czy to jest Niebiańskie Biuro?” Zaakceptuj zgłoszenie. Imię i nazwisko klienta: Alina Smirnova. Kategoria zasługi: najwyższa – dała szczęście dziecku . Wyślij wszystko, co jest konieczne w takich przypadkach: wielkie szczęście, wzajemna miłość, powodzenia we wszystkim . I oczywiście idealnego mężczyzny, jeszcze nie jest żonaty. Tak, rozumiem, że brakuje, ale Ty rozumiesz, że to wyjątkowy przypadek. I nie zapomnij o niekończącym się przepływie gotówki, bo dziecko powinno dobrze się odżywiać… Czy już wszystko zostało wysłane? Dziękuję Ci!

READ
Jak przedstawiciele różnych znaków zodiaku niszczą własne życie

Światło słoneczne wlewało się przez zielone liście drzew na dziedzińcu sierocińca, na placach zabaw słychać było głosy dzieci. Kierownik odłożył słuchawkę i podszedł do otwartego okna. Kiedy tylko było to możliwe, uwielbiała stać i patrzeć na swoje dzieci, rozpościerając za plecami ogromne śnieżnobiałe skrzydła .

Rating
( No ratings yet )
Like this post? Please share to your friends:
Leave a Reply

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!: